Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Misy i miseczki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Misy i miseczki. Pokaż wszystkie posty

sobota, 10 maja 2014

Trawiaste misy

W końcu o krok (ale tylko o krok) odeszłam od turkusu. Te misy powstały już spory czas temu, dzięki pewnemu pomysłowi, jaki zrealizowałyśmy z Sus. Dziękuję Sus, bo praca nad nimi, to była sama przyjemność :) Do kompletu były jeszcze 2 magnesowe serca w tym samym kolorze, ale obawiam się, że nie zrobiłam zdjęć...  






sobota, 12 kwietnia 2014

Pomarańczowa misa z bobrami w tle

Niedawno powstała kolejna misa z kawałków. Tym razem odbiłam na nich "coś" rosnącego nad brzegiem rzeki. Okazało się, że to "coś" pochodziło z drzewa zwanego olszą czarną. Przynajmniej na to wskazuje moje "śledztwo" przeprowadzone w internecie. Mogę się jednak mylić....więc proszę o poprawkę, gdyby tak jednak było. W środku pomarańcz. Jeden z tych niezawodnych :)








A to już bobry. Ostatnio odnoszę wrażenie, że są wszędzie...




sobota, 5 kwietnia 2014

Lawendowa...

Hmmm...Patrzę na ilość postów w marcu, i widzę: 1. Faktycznie troszkę mnie tu nie było. Zawsze myślałam, ze nigdy mnie nie dopadnie taka twórcza stagnacja. A jednak. Może czasami trzeba od wszystkiego odpocząć? Ale myślę sobie, że nie był to czas stracony. Przede wszystkim przeczytałam "Medicusa" Gordona Noah'a, a w trakcie czytania jest "Szaman", czyli druga część trylogii. Teraz zastanawiam się jak mogłam przez ostatnie lata nie znaleźć czasu na czytanie? Choćby kilku stron dziennie. Za sprawą pewnej twórczej wymiany z Sus zaczęłam szyć. Tak, tak Sus, coś się już powoli tworzy :) Powstało też kilka ceramicznych przedmiotów. Poniżej misa z kawałków gliny, z odbitą lawendą. Malowana lawendowym szkliwem.






W poszukiwaniu inspiracji trafiłam na wystawę największego na świecie obrazu haftowanego haftem krzyżykowym - repliki "Bitwy pod Grunwaldem" Jana Matejki. Naprawdę robi wrażenie.



niedziela, 9 marca 2014

Intensywnie turkusowe

Ostatnio powstają same misy...tym razem mocno-turkusowe :)   



A to już zdjęcie z ostatniej wyprawy samochodowej za miasto...


niedziela, 23 lutego 2014

Mini-misa z ciemnej gliny

Zrobiłam jeszcze jedną rzecz z ulubionej ciemno-brązowej gliny. Powstał komplet: cukierniczkapatera i ta oto mini-misa. Nareszcie udało mi się zrobić coś specjalnie dla siebie :) Wiadomo, szewc bez butów chodzi. Taka mała refleksja na dziś :)




niedziela, 5 stycznia 2014

Lawendowa misa

Święta minęły dość powolnie, bez pośpiechu, głównie na czytaniu książek. W końcu przeczytałam książkę, która pochłonęła mnie całkowicie, mianowicie "Grobowiec" Kate Mosse. To co mnie osobiście "wciągnęło", to styl, którym jest napisana. Oczywiście sama historia zawarta w tej książce, też jest porywająca. Nie mniej jednak, to pierwsza od lat książka, w przypadku której nie musiałam siebie przekonywać, że warto wytrwać do końca. Każda z prawie pięciuset stron tej książki była równie interesująca. Czekam teraz na listonosza, który podrzuci mi "Labirynt" napisany również przez tą autorkę. 

***

Co do teraźniejszości, to dwie lawendowe misy powstały już kilka tygodni temu, ale dopiero teraz nadszedł czas na ich pokazanie :) Zrobione z jasnej, szamotowej gliny, wewnątrz poszkliwione lawendowym szkliwem. Fajnie wyglądają, gdy wsypie się do nich orzechy. 



sobota, 7 grudnia 2013

(Kolejna) micha na orzechy

Za oknem szaleje zima i zostaliśmy zasypani śniegiem (dosłownie). Wczoraj gdy wyłączyli prąd miałam okazję odkryć, jakim dobrodziejstwem jest posiadanie w domu kilku świec. Bardzo fajnie czyta się przy nich książkę. Korzystam z chwili, że jest już prąd i wstawiam kilka fotek najnowszego egzemplarza misy na orzechy. Misa jest wykonana z szamotowej gliny, na zewnątrz wzór wypełniony angobą, w środku "bezproblemowe" beżowe szkliwo. Misa w Wigilię ucieszy kogoś z rodziny :)
Widzę dwa plusy tej zimy. Pierwszy jest taki, że coraz bliżej do wiosny, a drugi, że w końcu mogę bezkarnie słuchać płyty If on a winter's night Stinga. Latem nie brzmi tak dobrze, jak zimą :)




sobota, 30 listopada 2013

Na orzechy...

Jakimś dziwnym trafem nadal mentalnie tkwię w jesieni. Może dlatego, że pogoda jest jeszcze jak najbardziej jesienna, choć jutro już zaczyna się grudzień. Stąd też te misy, które ostatnio zrobiłam są mocno jesienne. Ale z orzechami w środku trochę bliżej im do Bożego Narodzenia :) Na zewnątrz "próbowałam" odcisnąć jesienne liście, w środku są intensywnie pomarańczowe.


 I jeszcze tylko rzut z góry:


sobota, 26 października 2013

Makowe świeczniki

Kolejne maki wypalone :) Tym razem są to małe makowe miseczki, które przepięknie wyglądają gdy włoży się do nich świeczki typu tealight. Kolor też jest jak najbardziej makowy :)



sobota, 19 października 2013

Ognisty pomarańcz - misy ceramiczne

I znowu jakiś paskudny wirus położył mnie do łóżka na 3 dni...Ale to już powoli przeszłość :) Ostatnio zajęłam się robieniem misek. Poniżej efekty :) Pierwsze miski są zrobione z wałeczków, z jasnej szamotowej gliny. Wydaje się, że to proste, ale w rzeczywistości jest dość pracochłonne. W środku przepiękny pomarańcz, chyba najlepszy na jaki do tej pory trafiłam :)




A nie tak dawno...



piątek, 27 września 2013

Miseczki toczone na kole

Ostatnio ciągle jestem w biegu, właściwie to już chyba galop :) Jakiś czas temu zrobiłam kilka małych miseczek na kole. Dwie poniżej przetrwały do dziś. Pierwszej postanowiłam nie szkliwić, bo fajnie wyglądają te kręgi na jej powierzchni. Co do drugiej, to coś mnie podkusiło (chyba ten wrzosowy kolor szkliwa) i poszkliwiłam ją kilka razy. 




sobota, 15 czerwca 2013

Makowa misa

Kolejna misa w kształcie kwiatu maku. Tym razem szkliwiona czerwonym efektowym szkliwem z wyraźnymi przetarciami. Efekt bardzo malowniczy. Taką ceramikę lubię :)




sobota, 25 maja 2013

Czerwień maków - misa

Cały dzień pada, pogoda nastraja do siedzenia w domu...Robię niekończące się porządki w komputerze i jednocześnie wykańczam murzynka (ciasto, żeby nie było niedomówień :) Zrobiłabym zdjęcie (murzynka), ale panuje taki półmrok, że mój aparat nie podołałby temu wyzwaniu. Za to dziś rano, zrobiłam kilka zdjęć nowej makowej miseczki. Pierwszy raz szkliwiłam tym kolorem, położyłam trzy warstwy, a mam wrażenie, że spokojnie mogłabym położyć jeszcze czwartą i piątą...




sobota, 30 marca 2013

Zielony groszek

Od czego by tu zacząć ? W marcu przez jakiś czas byłam chora. Dlatego nie powstało zbyt dużo ceramicznych przedmiotów. Trochę też popękało w trakcie suszenia w pracowni. Powoli nadrabiam zaległości. Od marca też można zobaczyć i kupić moje "wytwory" w Galerii FiuFiu
A żeby przywołać wiosnę: miseczka w kolorze zielonego groszku :) Zrobiona z kawałków gliny, przepięknie popękana na zewnątrz. W środku wygładzona i poszkliwiona szkliwem w kolorze zielonego groszku. Bardzo optymistyczna :)







niedziela, 10 marca 2013

Cytrynowa misa

Za oknem powrót zimy, właśnie zaczął sypać śnieg... Nawet mój hiacynt przekwitł tydzień temu i nie doczekał się wiosny. Żeby było bardziej optymistycznie wstawiam misę, którą zrobiłam parę tygodni temu. Misa zrobiona z wałeczków szamotowej gliny. Szczeliny na zewnątrz wypełnione brązową angobą (znowu było trochę zabawy z jej ścieraniem :) W środku mega cytrynowa.




sobota, 9 lutego 2013

Ceramika od kuchni

Zmienił się trochę wygląd bloga, a sprawiły to czyjeś zdolne ręce (tym razem nie moje...) :)
Dziś trochę pracownianych fotek. Tworzenie ceramiki, to kilkuetapowy proces. Zanim jakiś ceramiczny przedmiot powstanie, trzeba go najpierw...wymyślić. No, przynajmniej ja od tego zaczynam :) Kiedyś kartki z moimi pomysłami znajdowałam w pokoju na każdym kroku. Czasem ginęły w niewyjaśnionych okolicznościach (odkurzacz...?). Dziś staram się rysować swoje pomysły w zeszycie. Dzięki temu wszystko mam w jednym miejscu. Weny na pewno nie brakuje :) Właściwie można pominąć etap wymyślania i iść na żywioł, co jest też przyjemne i pewnie bardziej spontaniczne. Ale czasami zrobienie pewnych przedmiotów trzeba przemyśleć. Później formujemy wymyślony wcześniej przedmiot. Tu technik jest wiele, od ręcznego modelowania, używania gotowych form po modelowanie na kole. Wszystko zależy od tego, co chcemy stworzyć. Następnie przedmiot suszymy. I to chyba trwa najdłużej. Bywa, że od tygodnia do dwóch tygodni. Szybkie suszenie nie jest wskazane, ponieważ glina może wówczas pękać. Poniżej misa, która trochę pękła przy suszeniu (niestety nie wszystko da się uratować). Na tym etapie można też jeszcze oszlifować ostre krawędzie przedmiotu.



Po całkowitym wysuszeniu wypalamy przedmiot w piecu do wypału ceramiki. Jest to pierwszy wypał na biskwit. Glina zyskuje wówczas swoją trwałość.

Patera wypalona na biskwit.


Teraz można przedmiot poszkliwić i ponownie wypalić. Na pewno ominęłam kilka ważnych szczegółów dotyczących każdego etapu. Osobiście lubię uczyć się w praktyce, a tworzenie ceramiki na bieżąco weryfikuje wszystkie teorie na ten temat. I właśnie ta nieprzewidywalność jest najciekawsza :)


sobota, 2 lutego 2013

Skorupa

Skorupa :) Zrobiona z potrzeby stworzenia czegoś, co pełniło by funkcję miseczki takiej np. na orzeszki. Niby wygląda niepozornie, ale spełnia doskonale swoje funkcje :)


 

Hiacynt zakwitł :) Pachnie obłędnie w całym domu, jeszcze obłędniej wygląda, zwłaszcza, że zima wróciła i za oknem znowu sypie śnieg :)





niedziela, 7 października 2012

Kolor...kolor...kolor

Po wczorajszym traumatycznym dniu (szaro, ponuro, deszczowo, wietrznie...) muszę wstawić coś kolorowego. Poniżej miseczki: jedna szkliwiona soczystym pomarańczem, druga turkusem. Na zewnątrz brąz momentami przechodzący w miodowy. Na szczęście letnia aura powróciła choć na chwilę :)