Doczekałam się mojego pierwszego (i pewnie długo jedynego) ceramicznego anioła :) To jedna z tych najbardziej czasochłonnych ceramicznych rzeczy, która mi się "przydarzyła". Najbardziej podoba mi się jego lawendowa suknia i skrzydła z odbitymi stemplami. Myślę, że anioły to jeden z trudniejszych ceramicznych tematów, dlatego tym bardziej podziwiam osoby, które się w nich "specjalizują". Wyniosłam go na chwilę do parku na małą sesję fotograficzną. Efekty widoczne poniżej. W trakcie sesji minął mnie spacerujący pan, który w zasadzie nie był nawet trochę zdziwiony tym co zobaczył...
niedziela, 18 sierpnia 2013
sobota, 10 sierpnia 2013
Serduszkowy pościk z żaglowcami w tle
W zeszły weekend zawędrowałam do Szczecina aby poznać Anię. Ania jest kuzynką mojej koleżanki Iwonki, która prowadzi blog Moja nieśmiała twórczość, i również zajmuje się ceramiką. W kasie na dworcu w moim mieście powitała mnie kolejka na 50 m. W dodatku czynna była tylko jedna kasa. Był też automat, w którym można było zakupić bilet. Próbowałam razem z kilkoma innymi zdesperowanymi osobami dokonać zakupu tym cudem techniki, ale niestety okazało się to zbyt skomplikowane. Szybko więc pognałam do pociągu, bo zostało zaledwie kilka minut do odjazdu. I tu niespodzianka, miła tym razem, w postaci szynobusu z klimatyzacją :) Niestety prawie wszystkie miejsca siedzące były zajęte. Cudem znalazłam jedno wolne. Po dwóch godzinach podróży, mając jeszcze w perspektywie jedną godzinę stwierdziłam, że pierwszorzędną zasadą podróżującego koleją powinno być: nie pić przed wyjazdem. W pociągu był tak duży tłok, że dojście do WC graniczyło z cudem. Wszyscy jechali na Finał Regat Wielkich Żaglowców do Szczecina. Jakoś jednak dojechałam. Ania okazała się super dziewczyną. Wymieniłyśmy się ceramicznymi doświadczeniami, nauczyła mnie też robić serduszka na szydełku (mam nadzieję, że nie zapomnę jak się je robi). Pojechałyśmy również na Wały Chrobrego, żeby zobaczyć żaglowce. Tłum był ogromny, a żaglowce z bliska, i to w takiej ilości robią niesamowite wrażenie :) Było też wiele stoisk z rękodziełem, od ceramiki, po rzeźbę i malarstwo. Zwiedziłyśmy wszystkie, zwłaszcza te z ceramiką. Fajnie było podejrzeć prace innych ceramików na żywo. A poniżej moje serduszkowo-ceramiczne poczynania, tworzone już bardziej na okazję Bożego Narodzenia.
I coś, co mnie zaskoczyło: taki "dywanik" z kwiatów na burcie jednego ze statków.
Na koniec norweski Statsraad Lehmkuhl. Jeden z niewielu żaglowców, które udało mi się pomieścić w całości w kadrze.
Na zakończenie posta pozdrawiam Anię i jej synka Aleksandra. Świetnie się z Wami bawiłam :)
Etykiety:
Boże Narodzenie,
ceramika,
Zawieszki na choinkę
niedziela, 28 lipca 2013
Post nie-ceramiczny
Dziś post nie-ceramiczny. Ostatnio powstało trochę nie-ceramicznych rzeczy. Zainspirowały mnie dwa blogi: Pokój z kominkiem oraz Susanna szyje. Ostatni raz szyłam w dzieciństwie ubranka dla lalek. Z tego co pamiętam dziwnym (?) trafem rzadko pasowały one na moje lalki. Może dlatego, że nie miałam pojęcia, że istnieje coś takiego jak wykrój...Po tak długiej przerwie, nie mając nadal pojęcia o wykrojach, bez maszyny do szycia (tak, tak...) zabrałam się za uszycie królika. Użyłam starego płótna jako materiału na nogi, ręce i tułów. Królika wypchałam ociepliną, a ubranko uszyłam z bawełny. Na koniec wyszyłam oczy i nos muliną. Mój królik ma też bandamkę w paski :)
![]() |
| Wykrój królika |
![]() |
| Wykrój ubranka |
niedziela, 21 lipca 2013
Magnesów c.d.
Dziś ciąg dalszy magnesów, bo jakoś ostatnio lubię robić małe rzeczy. Magnesy zrobione są z jasnej gliny szamotowej i szkliwione turkusem i czerwienią. A w produkcji już bożonarodzeniowe zawieszki serca na choinkę i mój pierwszy anioł, który cierpliwie czeka na wypał. Nie mogę się już doczekać, aż postawię go na półce i wypróbuję, bo będzie też pełnił funkcję lampionu :)
A to już moja orchidea, którą właściwie spisałam na straty, bo przez około 12 miesięcy nie zakwitła. Aż tu nagle pewnego dnia wypuściła dwa pędy z pączkami, a teraz wypuszcza trzeci. Czyli, czasem warto zaczekać :)
Etykiety:
ceramika,
Magnesy ceramiczne
sobota, 13 lipca 2013
Kotkowe magnesy
Dziś trochę mniej poważnie. Przecież nie zawsze wszystko musi być na serio ;) Zrobiłam niedawno magnesy-kotki. Jeden to Zakochany kot, drugi to Piłkarski kot. Piłkarski kot ma ogon w barwach narodowych.
A to już zdjęcie z mojej ostatniej wyprawy. Pogoda była cudna. Niestety urlop zbliża się ku końcowi, ale na szczęście lato jeszcze trwa :)
Etykiety:
ceramika,
Magnesy ceramiczne
sobota, 6 lipca 2013
Pierniczkowa patera
A co w ceramice? Pracownia do której chodzę będzie w sierpniu nieczynna, więc kończę zaczęte prace.
W planie mam jeszcze anioła (może w poniedziałek) i zegar ceramiczny, oraz kolejne (drugie) zajęcia na kole garncarskim. A poniżej zdjęcie ostatnio zrobionej patery. Wykonałam ją z brązowej gliny szamotowej i użyłam moich ulubionych stempli. Tylko wzory po stemplach są wypełnione białym szkliwem, reszta patery jest nieposzkliwiona. Lubię taką surową glinę, zwłaszcza brązową. A gdyby ktoś zapragnął ciasteczek, takich jak na zdjęciu poniżej, podaję przepis:
350 g mąki razowej pszennej
50 g otrąb (ja użyłam pszennych)
180 g masła
130 g cukru
2 jaja
1 łyżeczka proszku do pieczenia
2 łyżeczki cukru waniliowego
do posypania: pestki dyni, sezam, orzechy, słonecznik (według uznania)
Z powyższych składników wyrabiamy ciasto. Na początku ma się wrażenie, że są zbyt suche i się nie połączą, ale wystarczy 10-15 min. i ciasto jest gotowe. Później wstawiamy je na 1 godz. do lodówki. Następnie wałkujemy, wycinamy ciasteczka (proszę się nie przerażać, bo trochę się rozpadają - to chyba sprawka mąki razowej), posypujemy orzechami, pestkami dyni (czyli tym co lubimy). Można posmarować je przed posypaniem białkiem jajka i troszkę przydusić ziarenka, by nie odpadały. Następnie pieczemy 20-25 min. w temp. 180 st. C. I gotowe :) Podane składniki wystarczają na ok. 50 sztuk ciasteczek.
niedziela, 30 czerwca 2013
Miodowa patera
Ostatnio "chodzi" mi po głowie tylko jedno: urlop :))) Tak, od jutra do końca tygodnia jestem "unavailable" - bez komórki i bez komputera. Piszących maile proszę o cierpliwość i wyrozumiałość :) Wyjeżdżam ładować baterie :) Ale zanim to nastąpi...paterka: wykonana z jasnej szamotowej gliny, szkliwiona miodowym szkliwem z efektem spękań. No i oczywiście moje ulubione stemple. Gdybym mogła ostemplowałabym wszystko dookoła.
Zdjęcia poniżej, to już efekty wczorajszej wyprawy (właściwie 15-minutowego spaceru, bo zawody jeździeckie odbywały się niedaleko mojego osiedla). Padało, ale warto było troszkę zmoknąć. Widok koni skaczących przez przeszkody: bezcenne :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

